Czując jak Li się uspokoiła i zasnęła również byłem nieco spokojniejszy. Wpatrywałem się w nią chwilę, jednak silnie do mnie przylegała a kiedy odsuwałem się na milimetr marszczyła brwi i przytulała mnie jeszcze mocnej. Było to straszne urocze i w końcu dałem spokój.
- Kocham cię aniołku. - szepnąłem.
Robiłem tak za każdym razem gdy zasypiała, żałowałem że nie mogę jej tego powiedzieć normalnie. Za bardzo boję się że to co jest między nami szlag trafi. Bylem pewien, że po takim czasie nie byłbym w stanie zasnąć bez niej w ramionach. Bez poczucia, że przynajmniej teraz jest zupełnie bezpieczna bo nigdy nikomu nie dałbym zrobić jej krzywdy. Perspektywa że mogłaby mnie nienawidzić, nie mógłbym jej przytulać ani nic bardzo mnie boli i przeraża. Jednakże jeszcze bardziej stresuję się, gdy pomyślę sobie, że kiedyś będę musiał patrzeć jaka jest szczęśliwa w innym mężczyzną. Nie przeżyłbym tego. Na pewno nie. Po długich przemyśleniach również przysnąłem, był to jednak czujny sen
Li? ❤
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz