+

Cytat

Popularne

Od Ashtona c.d Lydii

Wstrzymałem lekko oddech, dzięki bogu że się ubrałem... jako tako, ale ubrałem. Przejechałem dłonią po włosach patrząc raz na kobietę, raz na Li. Ona też nie wiedziała co powiedzieć. Wszyscy milczeliśmy.
- ...dzień dobry... jestem Ashton - powiedziałem zażenowany wyciągając w stronę kobiety dłoń.
- Rose. - delikatnie ją uścisnęła.
I znów cisza. Westchnąłem lekko, rozglądając się nerwowo po pomieszczeniu.
- Czy wy... - zaczęła.
- Nie - odparła szybko Li patrząc na mnie porozumiewawczo.
- Oczywiście że nie proszę Pani, chodziło mi o zabezpieczenie... w sensie takie... - szukałem pomysłu w głowie. - No jak się życie, dom, samochód ubezpiecza. - podrapałem się po karku.
Nie wiem czy w to uwierzyła, ale mam nadzieję że tak.
- Tak... dokładnie... babciu... to mój chłopak. - powiedziała przenosząc na nią wzrok. - Misiek... - zauważyłem jak lekko wyciąga w moją stronę dłoń, więc zrobiłem to samo i splotłem nasze palce.
- Co on tu robi tak wcześnie? - spytała, widząc że Lydia nie wie co odpowiedzieć, postanowiłem trochę ją ratować.
- Li w nocy miała koszmar. Zadzwoniła do mnie, przyjechałem i zasnęliśmy razem, po prostu...

Li?❤❤❤❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.