Oddychałem już szybciej, nie zwracałem jednak uwagi na zmęczenie, gdyż przemawiała przeze mnie chęć sprawienia ukochanej jak największej przyjemności. W tej pozycji kochaliśmy się dobre kilkanaście minut, na zakończenie to ja leżałem, a Li była nade mną i to ona ustanawiała sobie tempo. Kiedy oboje kolejny raz doszliśmy dziewczyna zmęczona opadła obok mnie na poduszkę i wypuszczając powietrze przez usta z uśmiechem wtuliła się we mnie. Objąłem ją ramieniem jeszcze bardziej do siebie przyciągając. Odchyliłem głowę do tyłu, spoglądając na zegarek na szafce nocnej.
- Dochodzi ranek. - powiedziałem całując ją w czółko. - Chcesz się przespać? - spytałem głaszcząc ją po plecach i ramionami.
- A ty? - podniosła wzrok, patrząc mi w oczy.
- Mi to bez różnicy aniołku. - uśmiechnąłem się delikatnie.
Dziewczyna wzruszyła delikatnie ramionami i przymknęła oczy, przejeżdżając dłonią po moim brzuchu i torsie. Leżeliśmy tak cicho, nie była to jednak krępująca cisza - bardzo przyjemna. Przymknąłem oczy, jednak nagle przerwał mi jej głos.
- Misiu... - zaczęła cicho.
- Hmm? - zamruczałem głaszcząc ją cały czas.
- A co to za prezent? - uśmiechnęła się.
Chwilę nie wiedziałem o co jej chodzi, jednak w końcu zrozumiałem.
- Nie powiem ci. - zaśmiałem się cicho. - Niespodzianka. - cmoknąłem ją w policzek.
- Ale... wolałabym, żebyś już tam nie pracował. - przyznała.
- Dlaczego?
- To niebezpieczne, miałeś już przykład. - przytuliła mnie mocniej.
- Spokojnie aniołku, i tak już się zwolniłem. - uspokoiłem ją. - Nie umiałem znów skoczyć z helikoptera do tej pieprzonej wody
Lii? ❤❤
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz