Kiedy wyszli, w zasadzie nie robiłem nic ciekawego, nudziłem się. Czy mama była w mieście czy poza, ten dom zawsze był pusty i cichy. Zanim tata odszedł było inaczej, po tym jednak mama się zmieniła... praca zaczęła się liczyć dla niej bardziej niż ja. Pogodziłem się już jednak z tym.
Wieczorem poszedłem wziąć długi prysznic i użyłem ulubionego żelu Li. Wiedziałem że bardzo lubi jego zapach. Później o określonej porze jak co noc zakradłem się do niej przez okno, które jak co wieczór było lekko uchylone a Li jak zawsze siedziała w piżamie na łóżku i czekała na mnie.
- Hej Aniołku. - uśmiechnąłem się i położyłem obok.
- Hej. - również się uśmiechnęła i przytulała do mnie.
- Jutro już piątek.
- W końcu
- Jedziemy razem do szkoły? - spytałem a Li przytaknęła ziewając. Uśmiechnąłem się lekko. - No dobrze, dobranoc Aniołku, kolorowych snów - Cmoknąłem ją w policzek.
Li? ❤
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz