Liam miał mi dziś pomóc w pracy domwej z matmy. Miał przyjść o 18, jednak spóźniał się, a mój telefon przegrzewał się od ciągłego wydzwaniania Ashtona. Unikałam go, w szkole, po szkole.. zaczęłam sypiać w innym pokoju, aby nie pukał nawet do mojego okna. Za setnym (dziś) razem odebrałam.
[konwersejszyn]
Chłopak wszedł do mojego pokoju trzymając ręce za sobą. Był szeroko uśmiechnięty, tak że aż policzki zasłaniały mu nieco oczka. Wyglądał tak bardzo uroczo.
- Hej słońce. -podszedł do mnie i przytulił, dając równocześnie buziaka w policzek.
Poczułam jak twarz zalewa mi się rumieńcem, więc wtuliłam się w niego bardziej. I momentalnie odsunęłam, gdy poczułam tak dobrze mi znany, ukochany zapach. Liam spojrzał na mnie zdziwiony.
- Używasz (nazwa mega szamponu^^)
- Taak, nie podoba Ci się?
- Bardzo. -odpowiedziałam bez uczuć- Niedługo święta.. wiem co dostaniesz od Mikołaja. -mrugnęłam.
- Mm.. Twój Mikołaj przyszedł odrobinę wcześniej i przyniósł bilety na koncert "Regital". -pomachał mi przed nosem dwoma tekturkami.
- Świetniee.. nie mogę w to uwierzyć. -próbowałam okazać zachwyt, chociaż nie przepadałam za tym zespołem.. a i trochę, ale widząc ten błysk podekscytowabia Liama, nie mogłam odmówić i zgodziłam się je przyjąć, oraz pójść z nim na ten koncert.
- Ciesze się, ale teraz zajmijmy się matmą słońce.
***
Kilka dni później pojechałam z Liamem na koncert. Cała "zabawa" miała trwać do 4 rano.. nie miałam pojęcia co można robić tyle czasu z jednym zespołem, ale postanowiłam sobie, żeby to jakoś przetrwać. Dla Liama. Będzie dobrze.
Co ja się oszukiwałam. Było koszmarnie. Pierwszą piosenkę jakoś zniosła... ale reszta? Porażka. Zdecydowanie nie mój typ.
Jednak cały czas starałam się jakoś utrzymać uśmiech na twarzy.
Ashton?
+
Cytat |
Archiwum
Statystyka |
Popularne
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz