+

Cytat

Popularne

Od Ashtona c.d Lydii

Byłem już zły na to, że tak to przede mną ukrywają. W dodatku buzowała we mnie wściekłość na tego kogoś, kto zrobił to Li.
- To nasz ojciec. - powiedział w końcu z trudem a mi zaparło dech.
- Że co... - mruknąłem będąc w szoku. - Ile to trwa?
- Odkąd byliśmy dziećmi, Li zawsze miała najgorzej. - westchnął.
- Boże... - mruknąłem spuszczając nisko głowę.
Na samą myśl o tym że ten skurwiel krzywdził moją Li brakowało mi tlenu. Zajebie skurwysyna, ma to jak w banku.
- Wasza mama... jak się domyślam wie? - jedynie przytaknął. - Dobra, wrócimy teraz do mnie. Zabierzesz mamę i będziecie spali dzisiaj u mnie, dom i tak jest pusty.
Ostrożnie wziąłem Lydie na ręce i poszliśmy do mnie. W czasie gdy Derek poszedł po mamę, ja już bylem w domu z Li. Leżała na łóżku a ja w tym czasie wyjąłem apteczke. Obmyłem jej rany a zasiniaczone miejsca posmarowałem specjalną maścią. Pomogłem też przebrać jej się w moją koszulkę ktora była wystarczająco długa. Przykryłem ją kocem i usiadłem przy niej.
- zrobic ci herbatki? - spytałem szeptem, głaszcząc ją po głowie i trzymając za rękę. Patrzalem na nią z troską, przejęciem ale też bólem, gdyż bolało mnie serce, gdy widziałem ją w takim stanie.

Li? ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.