- Już lepiej. A wy? Widzieliście ..go? -spytałam i objęłam się rękoma.
- Nie, wyszedł gdzieś kilka godzin temu.. Derek mi powiedział. Kochani przepraszam was, ale.. ja się bałam. On. On ma kolegów w policji i.. wszędzie. Nic nie możemy zrobić.. -rozpłakała się a Derek zaczął ją pocieszać.
- Chodź, przygotujemy im miejsce do spania.
Ash złapał mnie za dłoń i uśmiechnął się delikatnie. Odwzajemniłam gest i ruszyłam za nim do pokoju, w którym jeszcze nie byłam. A znam ten dom jak własny. No widocznie, nie aż tak dobrze. Pomieszczenie miało jedno okno. Słońce, które właśnie wychylało się zza drzew, rzucało blask na duże łóżko w środku pokoju. Obok stał stolik nocny, a na nim była mała lampka. W najciemniejszym kącie, stał duża szafa.
- Pokój gościnny. -wyjaśnił Ash.
Podszedł do szafy i wyciągnął z niej czystą pościel. Pomogłam mu w ścieleniu łóżka, później przygotowaliśmy materac dla Dereka, ponieważ chciał spać w pokoju z mamą. Mama oczywiście myślała, że będę spać z nią na tym wielkim i wygodnym łóżku, siedziałam więc z nimi w pokoju, aż mama zasnęła i poszłam do Ashtona. Siedział w kuchni z kubkiem kawy, podniósł wzrok, gdy weszłam do środka. Miałam na sobie tylko jego koszulkę, przeciągnął po mnie wzrokiem. Nie patrzył na mnie tak jak potwór, nie byłam przerażona.
- Jesteś piękna. -powiedział, jakby to było tak oczywiste. Uśmiechnął się, tak zwyczajnie.
Przez co byłam mu wdzięczna, w jego głosie wcale nie było słychać dzikiego pożądania. To jeszcze bardziej upewniało mnie, że go kocham.
- Chodź już miśku.
Ash?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz