Obudziłam się 23 po 16, wierząc zegarkowi Ashtona. Przesunęłam się odrobinę, aby nie obudzić przyjaciela, ale jak zawsze, obudził się momentalnie.
- Wyspałaś się aniołku? -spytał gładząc dłonią moje włosy.
- Tak, i chyba nawet zgłodniałam. -uśmiechnęłam się do niego.
- Świetnie, mam pomidorową, możemy zagotować ryż..
- Idziemy! -podniosłam się uradowana- Aaaa, kocham pomidorową z ryżem!
Chłopak zaczął się śmiać, złapałam go za rękę i pociągnęłam do kuchni. Chłopak podgrzał zupę, a ja zajęłam się ryżem. Po kilkunastu minutach obiad było gotowy. Nalałam nam zupy do misek, Ashton wziął łyżki, usiedliśmy i zabraliśmy się do jedzenia. Zupa była bardzo pyszna, uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Ciesze się, że już się lepiej czujesz. -powiedział Ash, kończąc posiłek.
Uśmiechnęłam się i jadłam dalej drugą porcję. Nagle ktoś zapukał do drzwi, tak mocno, że aż podskoczyłam. Pukanie powturzyło się kilkakrotnie, póki Ashton nie otworzył drzwi. Przez drzwi na przedpokój, usłyszałam głos Dereka.
- Lydia. Jest tutaj? -był zmachany, jakby biegł..
- Tak, w kuchni. -nim Ash podał pomieszczenie, w którym się znajduję brat był już w środku.
- Lydia. Musimy kupić Tobie telefon, bo zwariuję. Kiedy wróciłem do domu, a Ciebie nie było.. widziałem Twój pokój, jego też nie było.. -pokręcił głową.
- Już dobrze. Nic się nie stało, po prostu przyszedł Ash i wolałam być tutaj. -położyłam dłoń na jego ramieniu.
Całęj tej sytuacji przyglądał się Ash. Ani ja, ani Derek nie powiedzieliśmy mu o sytuacji w domu. Oboje byliśmy zastraszeni przez potwora.
Ash?
+
Cytat |
Archiwum
Statystyka |
Popularne
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz