Złapałam go za ramiona i pomogłam dojść do domu. Mama oczywiście zemdlała na widok krwi. Ruszyliśmy dalej do salonu, nagle do domu wszedł Derek. Zakrył usta na widok Ashtona, ale został przytomny.
- Przynieś apteczkę. -poleciłam, pomagając Ashowi usiąść na kanapie.
Powoli podniosłam zakrwawioną kuszulkę, zdjęłam ją i rzuciłam na bok. Wydałam z siebie cichy jęk, na widok jego umięśnionego ciała. Nie raz go widziałam bez koszulki, ale od ostatniego razu, przybrał mięśni. Rana na brzuchu wciąż krwawiła, na szczęście brat przyszedł z apteczką. Opatrzyłam ranę, obmyłam brzuch i twarz Ashtona i dałam mu lek przeciwbólowy.
- Powinniśmy jechać z tym na pogotowie.
Chłopak spojrzał na mnie błagalnie.
- Nie potrzebuję lekarzy, potrzebuję Ciebie. -wyszeptał.
- Masz mnie -złapałam go za dłoń- miśku.
Schyliłam się i pocałowałam go w policzek.
Ash? <3
+
Cytat |
Archiwum
Statystyka |
Popularne
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz