Siedziałam z babcią Rose przy stole i bawiłam się rogiem serwetki. Babcia również martwiła się o mnie, ale nie zmuszała mnie do niczego. Powiedziała tylko, ze poczeka, aż sama jej powiem. I więcej się do mnie nie odezwała. Nie było to dla mnie dziwne, babcia Rose zawsze była cicha osobą. A ten rodzaj "cichego kontaktu" nawet mi odpowiadał. Jednak to zmieniło tego, że koszmary nie odchodziły. Co noc zaczęłam zostawiać otwarte okno do pokoju, mając nadzieje, że w nocy pojawi się Ash, położy obok mnie i wszystko będzie jak kiedyś. Ale to było na nic, ani razu nie przyszedł.
Powiedziałam babci, że czekam na mojego miśka, kiedy spytała po co na noc zostawiam otwarte okno. Powiedziała, że chyba straciłam którąś klepkę.. i tyle, znów wróciła do milczenia.
***
dwa dni po tym wyznaniu, znów wieczorem podeszłam otworzyć okno. stałam w nim chwilę i wpatrywałam się w ciemność, mając nadzieję, że dojrzę tam ukochanego.
- Ashton.. przyjdź do mnie, miśku. -wyszeptałam i pozwoliłam spłynąć łzie po policzku, po czym schowałam się pod kołdrę i rozpłakałam na dobre. A kiedy się zmęczyłam płaczem, zaczęłam ziewać i zasnęłam.
Ash?
+
Cytat |
Archiwum
Statystyka |
Popularne
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz